Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

October 10 2018

1100 47de 500
Paradoks miłości. 
więcej lirycznych grafik znajdziecie na: https://www.facebook.com/LirycznaGrafika/
Reposted fromazalia azalia

October 05 2018

7252 42d6 500
więcej lirycznych grafik znajdziecie na: https://www.facebook.com/LirycznaGrafika/
Reposted fromazalia azalia

September 14 2018

2592 0294 500
więcej lirycznych grafik znajdziecie na: https://www.facebook.com/LirycznaGrafika/
Reposted fromazalia azalia

July 24 2018

Rzadko mnie tak uszczęśliwiał jak mnie unieszczęśliwiał.
— yourtitle
Reposted fromyourtitle yourtitle

July 19 2018

Ty się nie męczysz miłością
Która cię wciąż zalewa
Oto plama entuzjazmu
Plama powabna i płytka
Gdy wyschnie czy czujesz pustkę?

Więc kochaj idąc wgłęb
I docierając do wioli
By nie czuć ucieczki serca
I myśli męczącej kontroli

Między sercem a sercem
Jest przerwa w którą wchodzi się bardzo powoli
Wówczas wzrok się oswaja
Z barwą, a ucho z rytmem
— Anna Józefina Lubieniecka - Człowiek emocji
Reposted fromyourtitle yourtitle
Samotność, jazz i kawa. Nie chce usłyszeć nawet szmeru otwierających się drzwi. Szlak by ich, szlak by to. W końcu teraz czuję się dobrze sama. Nie przeszkadzajcie mi. Nie budźcie we mnie mojego uzależnienia od bycia obok z kimś, od obecności, od poczucia bezpieczeństwa zależnego od kogoś. Zostawcie mnie. Zamknięte drzwi to wciąż za mało. Smród Waszego bycia niemile drażni komory serca i przeciska się przez szczeliny u progu pokoju. Jest Was za dużo. 
— yourtitile
Reposted fromyourtitle yourtitle

June 19 2018

Przekonasz się, że trzeba puszczać niektóre rzeczy po prostu dlatego, że są ciężkie.

— C. Joybell C.
Reposted fromyourtitle yourtitle

Życie na poczekaniu. 
Przedstawienie bez próby. 
Ciało bez przymiarki. 
Głowa bez namysłu.

Nie znam roli, którą gram. 
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.

O czym jest sztuka, 
zgadywać muszę wprost na scenie.

Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia, 
narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem. 
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją. 
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy. 
Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem. 
Moje instynkty to amatorszczyzna. 
Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza. 
Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.

Nie do cofnięcia słowa i odruchy, 
nie doliczone gwiazdy, 
charakter jak płaszcz w biegu dopinany - 
oto żałosne skutki tej nagłości.

Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu, 
albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć! 
A tu już piątek nadchodzi z nie znanym mi scenariuszem. 
Czy to w porządku - pytam 
(z chrypką w głosie, 
bo nawet mi nie dano odchrząknąć za kulisami). 
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin 
składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie. 
Stoję wśród dekoracji i widzę, jak są solidne. 
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów. 
Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili. 
Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice. 
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera. 
I cokolwiek uczynię, 
zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam.

— Wisława Szymborska, Życie na poczekaniu
Reposted fromyourtitle yourtitle

May 24 2018

To drugi list do ciebie. Więc nie oddałabyś mnie nikomu jak lekarstwa. Jak pestki obracanej językiem. Jak krwi. Jak klucza do twoich drzwi. W cieniu samochodu na oślep szukasz mnie w torebce. Bierzesz w palce. Kamyk z plaży. I cokolwiek się zdarzy ja ciebie też nie oddam. Więc niezbędny ci jestem jak talerz i nóż choćbyś je ze stołu w odruchu precz zmiotła. Więc konieczni jesteśmy jak telefon. Zapalniczka. Klucz. Jak ta uparta pestka z oliwki i jak szpilki we włosach. Więc wzięłabyś mnie zmniejszonego do rozmiaru klucza. Szminki do ust. Postukała o zęby. Skryła we włosach. A ja chowam cię pod powieką jak soczewkę. Patrzę przez ciebie. W odruchu zmniejszyłbym nas. Miałabyś mnie zawsze. Miałbym cię zawsze. Wnętrzem dłoni prędko znajdź wnętrze mojej. Z całej siły ściśnij. Nie oddam ciebie. Więc spotkamy się znów jutro. I nigdy. A ja ciebie i tak nie oddam. Kto wie o tym? Kamyk z plaży. To ja. Cicho. I w zębach stukająca pestka. Nigdy. Nikomu.
— Robert Stiller
Reposted frommerkaba merkaba

May 21 2018

Tęsknię wnętrznościami i gardłem,
moje włosy tęsknią,
moja skóra
jest zrobiona z tęsknoty.

Ale najpotężniej
tęskni światło w mojej głowie.
Ono nie umiera
nawet we śnie,
kiedy umierają włosy, wnętrzności i skóra.

— Anna Świrszczyńska "Tęsknię"
Reposted frommerkaba merkaba

April 22 2018

3763 2908
Reposted fromyourtitle yourtitle

October 05 2018

7252 42d6 500
więcej lirycznych grafik znajdziecie na: https://www.facebook.com/LirycznaGrafika/
Reposted fromazalia azalia

September 14 2018

2592 0294 500
więcej lirycznych grafik znajdziecie na: https://www.facebook.com/LirycznaGrafika/
Reposted fromazalia azalia

July 24 2018

Rzadko mnie tak uszczęśliwiał jak mnie unieszczęśliwiał.
— yourtitle
Reposted fromyourtitle yourtitle

July 19 2018

Ty się nie męczysz miłością
Która cię wciąż zalewa
Oto plama entuzjazmu
Plama powabna i płytka
Gdy wyschnie czy czujesz pustkę?

Więc kochaj idąc wgłęb
I docierając do wioli
By nie czuć ucieczki serca
I myśli męczącej kontroli

Między sercem a sercem
Jest przerwa w którą wchodzi się bardzo powoli
Wówczas wzrok się oswaja
Z barwą, a ucho z rytmem
— Anna Józefina Lubieniecka - Człowiek emocji
Reposted fromyourtitle yourtitle
Samotność, jazz i kawa. Nie chce usłyszeć nawet szmeru otwierających się drzwi. Szlak by ich, szlak by to. W końcu teraz czuję się dobrze sama. Nie przeszkadzajcie mi. Nie budźcie we mnie mojego uzależnienia od bycia obok z kimś, od obecności, od poczucia bezpieczeństwa zależnego od kogoś. Zostawcie mnie. Zamknięte drzwi to wciąż za mało. Smród Waszego bycia niemile drażni komory serca i przeciska się przez szczeliny u progu pokoju. Jest Was za dużo. 
— yourtitile
Reposted fromyourtitle yourtitle

June 19 2018

Przekonasz się, że trzeba puszczać niektóre rzeczy po prostu dlatego, że są ciężkie.

— C. Joybell C.
Reposted fromyourtitle yourtitle

Życie na poczekaniu. 
Przedstawienie bez próby. 
Ciało bez przymiarki. 
Głowa bez namysłu.

Nie znam roli, którą gram. 
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.

O czym jest sztuka, 
zgadywać muszę wprost na scenie.

Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia, 
narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem. 
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją. 
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy. 
Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem. 
Moje instynkty to amatorszczyzna. 
Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza. 
Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.

Nie do cofnięcia słowa i odruchy, 
nie doliczone gwiazdy, 
charakter jak płaszcz w biegu dopinany - 
oto żałosne skutki tej nagłości.

Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu, 
albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć! 
A tu już piątek nadchodzi z nie znanym mi scenariuszem. 
Czy to w porządku - pytam 
(z chrypką w głosie, 
bo nawet mi nie dano odchrząknąć za kulisami). 
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin 
składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie. 
Stoję wśród dekoracji i widzę, jak są solidne. 
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów. 
Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili. 
Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice. 
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera. 
I cokolwiek uczynię, 
zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam.

— Wisława Szymborska, Życie na poczekaniu
Reposted fromyourtitle yourtitle

May 24 2018

To drugi list do ciebie. Więc nie oddałabyś mnie nikomu jak lekarstwa. Jak pestki obracanej językiem. Jak krwi. Jak klucza do twoich drzwi. W cieniu samochodu na oślep szukasz mnie w torebce. Bierzesz w palce. Kamyk z plaży. I cokolwiek się zdarzy ja ciebie też nie oddam. Więc niezbędny ci jestem jak talerz i nóż choćbyś je ze stołu w odruchu precz zmiotła. Więc konieczni jesteśmy jak telefon. Zapalniczka. Klucz. Jak ta uparta pestka z oliwki i jak szpilki we włosach. Więc wzięłabyś mnie zmniejszonego do rozmiaru klucza. Szminki do ust. Postukała o zęby. Skryła we włosach. A ja chowam cię pod powieką jak soczewkę. Patrzę przez ciebie. W odruchu zmniejszyłbym nas. Miałabyś mnie zawsze. Miałbym cię zawsze. Wnętrzem dłoni prędko znajdź wnętrze mojej. Z całej siły ściśnij. Nie oddam ciebie. Więc spotkamy się znów jutro. I nigdy. A ja ciebie i tak nie oddam. Kto wie o tym? Kamyk z plaży. To ja. Cicho. I w zębach stukająca pestka. Nigdy. Nikomu.
— Robert Stiller
Reposted frommerkaba merkaba

May 21 2018

Tęsknię wnętrznościami i gardłem,
moje włosy tęsknią,
moja skóra
jest zrobiona z tęsknoty.

Ale najpotężniej
tęskni światło w mojej głowie.
Ono nie umiera
nawet we śnie,
kiedy umierają włosy, wnętrzności i skóra.

— Anna Świrszczyńska "Tęsknię"
Reposted frommerkaba merkaba
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl