Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 16 2017

Wojciech Młynarski
Ogrzej mnie

Dzień czy noc, czy to skwar, czy też mróz
jednaka treść nieodmiennie rozbrzmiewa w tej piosence:
memu ciału wystarczy trzydzieści sześć i sześć,
mojej duszy potrzeba znacznie więcej.
Memu ciału wystarczy coś wypić i coś zjeść,
trochę pospać na boku czy na wznak
i nasz cud gospodarczy zapewnia mi to, lecz
moja dusza codziennie prosi tak:

Ogrzej mnie!
Wierszyku pełen cudowności,
wspólniku mojej bezsenności,
ogrzej, ogrzej mnie!
Rozżarz mnie!
Niedokończona zdań wymiano,
cudowna kłótnio, w pół urwana,
rozżarz, rozżarz mnie!

Ach, życie rozpal, ogrzej duszę mą, bo skona,
do stu, do dwustu, do tysiąca, do miliona!
Wsłuchaj się w duszy mojej prośby natarczywe,
chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie!
Blada kuzynko, Melpomeno,
jedną zagraną dobrze sceną,
rozpal, rozpal mnie!
Ogrzej mnie!
Świecie utkany z głupich marzeń,
akordeonie w nocnym barze,
ogrzej, ogrzej mnie!

A świat na to odpowiada: normalny duszy stan,
to nie musi być stan podgorączkowy.
Pana trzeba przebadać, przedsięwziąć jakiś plan,
by te bzdurne problemy raz mieć z głowy.
Kombinują, badają, czy pies to, czy to bies,
a mej duszy radości ciągle brak.
Po staremu nadaje uparte S.O.S.,
po staremu codziennie błaga tak:

Ogrzej mnie!
Zażarta na ten świat niezgodo,
z którą rozstałem się tak młodo,
powróć, ogrzej mnie!
Rozżarz mnie!
Chwilo szaleństwa i radości,
mej tożsamości niezmienności dowiedź,
Rozżarz mnie!

Mój świecie, rozpal duszę moją aż do końca,
mój świecie, zamień duszę mą w cząsteczkę słońca,
niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe,
chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie!
Słonecznikowa kresko krzywa,
złota Van Gogha perspektywo,
rozpal, rozpal mnie!
Ogrzej mnie!
Miłości, której nie znam jeszcze,
z wiosennych bzów liliowym deszczem
przyjdź i ogrzej mnie!
Reposted fromcudoku cudoku

May 04 2017

Miotający się ciągle Demon mnie okala 
I płynie wokół wiatru nieuchwytnym drżeniem, 
Połykam go i czuję, jak płuca mi spala 
I napełnia je wiecznym, zbrodniczym pragnieniem.
 
Niekiedy, mej miłości dla Sztuki świadomy, 
Przybiera kształt kobiety pełnej cudnych czarów 
I podszeptem zwodniczym obłudnik kryjomy 
Przyzwyczaja me usta do wstrętnych wywarów. 
 
I daleko ode mnie już Boga źrenice! 
On wiedzie złamanego znużeniem w granice,
Gdzie nudów kraj się ciągnie – pusty, niezbadany –

    
I rzuca w oczy moje, pełne przerażenia, 
Splamione brudem szaty, ropiące się rany 
I narzędzia skrwawione dzikiego zniszczenia.
— Charles Baudelaire – Zniszczenie (Kwiaty zła). Swoją drogą polecam oryginał, chociaż to tłumaczenie jest i tak jednym z lepszych (szczególnie w porównaniu z angielskimi)
Reposted fromsubman subman

April 22 2017

Lubię wrony

W berżeretkach, balladach, canzonach
bardzo rzadko jest mowa o wronach,
a ja mam taki gust wypaczony,
że lubię wrony.

Los im dolę zgotował nieletką:
cienką gałąź i marne poletko,
czarne toto i w ziemi się dłubie,
a ja je lubię!

Gdy na polu ze śniegiem wiatr wyje
żadna wrona przez chwilę nie kryje,
że dlatego na zimę zostają,
że źle fruwają.

Ale wrona, czy młoda, czy stara,
się do tego dorabiać nie stara
manifestów ni ideologii
i to ją zdobi.

Gdy rozdziawią dziób wiedzą dokładnie,
że ich głosy brzmią raczej nieładnie,
lecz nie wstydzą się i nie tłumaczą,
że brzydko kraczą.

I myśl w głowach nie świta im dzika,
by krakaniem udawać słowika,
by krakaniem nieść sobie pociechę
i to jest w dechę!

Żadna wrona się także nie łudzi,
że postawi ktoś stracha na ludzi,
co na wrony i we dnie i nocą
czyhają z procą.

Wrony fruną z godnością nad rżyskiem,
jakby dobrze im było z tym wszystkim
i w tym właśnie zaznacza się wronia
autoironia.

Nie udają słodyczy nieszczerze,
mężnie trwają w swym szwarccharakterze,
nie składają w komorę zasobną,
jak więcej dziobną.

Wiedzą, że - mimo wszelkie przemiany -
nie wyrosną na rżysku banany,
nie zamienią się w kawior pędraki,
bo układ taki.

W berżeretkach, balladach, canzonach
bardzo rzadko jest mowa o wronach,
a ja mam taki gust wypaczony,
że lubię wrony.

Los im dolę zgotował nieletką:
cienką gałąź i marne poletko,
czarne toto i w ziemi się dłubie,
a ja je lubię!
A ja je lubię...

Wojciech Młynarski
Reposted fromcudoku cudoku

April 19 2017

Pijmy wino za kolegów

Nie paliłeś dawniej tyle co dziś,
zapałka ci drży, nielekko nam iść.

Wlejmy kroplę gorzkich żalów do szkła,
nie wstydźmy się słów, nie bójmy się dnia.

Pijmy wino za kolegów,
którym szczęścia w życiu brak.
Za tych, którym zawsze idzie nie tak,
kobiety nie te i zimy zbyt złe.

My, co mamy ciepłą strawę i kąt,
opinię jak łza, przepustkę na ląd.

Pijmy wino za kolegów,
co się niby iskry tlą,
których jakiś Bóg przeznaczył na złom,
pociągi nie te, pogody zbyt złe.

My, co mamy mocne zdrowie, jak skaut,
nie czeka nas głód, nie grozi nam aut.

Pijmy wino za kolegów,
których wciąż omija raut.
Idźmy w taniec malowany na szkle,
bo żona ma żal, do tańca się rwie.

Pijmy wino za kolegów do dna,
bo oni to my, a my to już mgła.
Pijmy wino za kolegów do dna,
bo oni to my, a my to już mgła...

Agnieszka Osiecka
Reposted fromcudoku cudoku
1680 2bec 500
Reposted fromadzix69 adzix69
1619 df58
Reposted fromadzix69 adzix69

April 15 2017

6 lat temu, pewien bezdomny zaczepił mnie o pieniądze na jedzenie, odpowiedziałem mu, że co najwyżej mogę kupić mu jedzenie. Ten się zgodził, po zakupach gdy wyszliśmy ze sklepu zaczepił mnie jeszcze raz. Proszę poczekać powiedział, zatrzymałem się. Zapytał się czy kogoś mam i kocham, na co odpowiedziałem. “ nic z tych rzeczy ”
W odpowiedzi na moje słowa, usłyszałem “ Jesteś młodym, dobrym człowiekiem, to rzadkość…. chwila wzruszenia w jego głosie Po czym dokończył kochaj chłopaku, jeżeli nie kogoś to kochaj życie, zielone liście na drzewie, muzykę, dobrych przyjaciół, ale przede wszystkim znajdź kobietę którą pokochasz każdym atomem swojego ciała, i każdym wymiarem swojej duszy. Bo Ty tego nie wiesz, ale człowiek bez miłości jest chorym człowiekiem, wszystkie choroby świata spowodowane są brakiem miłości. podkreślił jeszcze raz kochaj wszystko w okół nawet, jeżeli tego nie rozumiesz.

4 lata później poznałem kobietę, którą pokochałem każdym atomem otaczającego mnie świata. wyzdrowiałem ze wszystkich dolegliwości, serce zaczęło bić, a mózg pracować na najwyższych obrotach.

Tydzień temu ta kobieta zniknęła z mojego życia, zabierając ze sobą moje wielkie i bijące jak bęben serce…. wiosna nie jest zielona, a kwiaty nie pachną.

A morał tego jest taki, jeżeli cokolwiek kochasz, to żyjesz całym otaczającym Cię światem.

— Piotr Tokarz - Silent Soul
Reposted fromdancingwithaghost dancingwithaghost

April 14 2017

O cokolwiek zapytasz

Czemu serce jak żebrak
gdzie indziej istnienie
wierna miłość nietrwała
ślub co przeszedł obok
czemu święty i grzesznik w tym samym peweksie
niepewność świętych jak łaska grozi

czemu łza opiekunka do gardła mi wpadła
bo szczęście się urwało nie wiadomo po co

o cokolwiek zapytasz
trzepnie cię milczenie
Bogu nie stawia się pytań dlaczego

ks. Jan Twardowski
Reposted fromcudoku cudoku

April 11 2017

Zerknąłem w lusterko i zobaczyłem, jak stoi samotnie w świetle księżyca, w swoim błękitnym szlafroku i majtkach, skamieniała niczym osobliwy posąg. Poczułem, że bebechy mi się przewracają. Zrobiło mi się niedobrze, ogarnął mnie jakiś dziwny smutek i poczucie, że jestem do niczego. 
Kochałem ją. 
— Bukowski - "Kobiety"
Reposted fromhydrosphere hydrosphere

April 10 2017

Strumień twoich słów zakończony słowospadem z wysokości ust  spada ciężką masą na mnie.  Wiem że wiesz że nie śpię,  kiedy milczę myślę.
Dorośnij. Dorośnij. 
— Miuosh feat. Katarzyna Nosowska - Tramwaje i gwiazdy
Reposted fromschwarzerwolf schwarzerwolf

Kiedy się dziwić przestanę

Kiedy się dziwić przestanę
Gdy w mym sercu wygaśnie czerwień
Swe ostatnie, niemądre pytanie
Niezadane, w połowie przerwę
Będę znała na wszystko odpowiedź
Ubożuchna rozsądkiem maleńkim
Czasem tylko popłaczę sobie
Łzami tkliwej, głupiej piosenki
By za chwilę wszystko zapomnieć
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie

Kiedy się dziwić przestanę
Zgubię śpiewy podziemnych strumieni
Umrze we mnie, co nienazwane
Co mi oczy, jak róże płomieni
Dni jednakim rytmem pobiegną
Znieczulone, rozsądne, żałosne
Tylko życia straszliwe piękno
Mnie ominie nieśmiałą wiosną
Za daleko jej będzie do mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie

Kiedy się dziwić przestanę
Lżej mi będzie i łatwiej bez tego
Ścichną szczęścia i bóle wyśmiane
Bo nie spytam już nigdy - dlaczego?
Błogi spokój wyrówna mi tętno
Gdy się życia nauczę na pamięć
Wiosny czułej bolesne piękno
Pożyczoną poezją zakłamię
I nic we mnie, i nic koło mnie
Kiedy się dziwić przestanę
Będzie po mnie

Jonasz Kofta
Reposted fromcudoku cudoku

April 07 2017

Tolerancja

Dlaczego nie mówimy o tym, co nas boli otwarcie?
Budowa ściany wokół siebie - marna sztuka.
Wrażliwe słowo, czuły dotyk wystarczą.
Czasami tylko tego pragnę, tego szukam.

Na miły Bóg,
życie nie tylko po to jest, by brać,
życie nie po to, by bezczynnie trwać,
i aby żyć - siebie samego trzeba dać.

Problemy twoje, moje, nasze boje, polityka,
a przecież każdy włos, tak jak nasze lata - policzony.
Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień, niech rzuci.
Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam.

Stanisław Soyka
Reposted fromcudoku cudoku

April 06 2017

My way

Już czas nie bawić się
w te uprzejmości sam ze sobą,
kwiat wieku za mną dawno już,
to widać - wysuszony owoc.

Ten wiek jesienią zwą,
listopad - cóż, bywało fajniej.
A ty, przed tobą maj,
a nawet my way.

I dziś spotkały się
młoda przygoda, stara praca.
Spotkaliśmy się podczas, gdy
ty idziesz żyć - ja właśnie wracam.

Gdy dziś mówi mi ktoś:
"Żyłem, jak chciałem" - a to dobre...
Uśmiecham się, to jedno wiem:
żyłem, jak mogłem.

Bo trafił nam się szczodry Bóg,
dał jeden kres i tysiąc dróg,
przez ból i łzy, przez śmiech i bzy,
pieniędzy huk, spokojne sny,
i sens, i szał dał, abyś miał
drogę niejedną.

I tu pojawia się nieśmiało
coś na kształt odkrycia.
"Jak żyć?" - pytanie to
niestety nie dotyczy życia.

To coś, niech sprawi, że
złodziejom sensu twarze zbledną,
bo żyć, to znaczy mieć
drogę niejedną.

Bo trafił nam się szczodry Bóg,
dał jeden kres i tysiąc dróg,
przez ból i łzy, przez śmiech i bzy,
pieniędzy huk, spokojne sny,
i sens, i szał dał, abyś miał
drogę niejedną.

A. Poniedzielski & D. Podsiadło
Reposted fromcudoku cudoku

March 17 2017

Polska miłość

Nie umie błądzić gdzieś we mgle,
z obłoków tu nie spadła, nie,
na pięknych słowach nie zna się -
polska miłość.

Zlecone prace musi brać,
nocą koszule twoje prać,
rano po bułki w sklepie stać -
polska miłość.

Potem jest senna w środku dnia,
na imię zaś czasami ma
tak właśnie, jak dziewczyna ta...
Jak jej było?

Nie umie się rozczulać zbyt,
gra czasem w towarzyski flirt,
czasem do wojska pisze list -
polska miłość.

Bywa, że kuchennymi schodami
z dzieckiem ucieknie do mamy.
Znienawidzi, na śmierć się pokłóci,
z pazurami do oczu się rzuci.

Czasem straci ostatnią nadzieję,
fotografię twą podrze i sklei,
będzie włóczyć się po adwokatach,
czyjeś wiersze odnajdzie po latach.

Czasem podbite oko ma,
na pamięć kodeks prawny zna,
przez życie się łokciami pcha -
polska miłość.

Na delegacje jeździ het,
potem się nie rozlicza z diet,
by zaoszczędzić kilka zet -
polska miłość.

Lecz czasem nie zna słowa "dość",
szczęściem zachłyśnie się na złość
i wciąż wspominasz coś, to coś,
co w niej było.

Umie przebaczać, umie drwić,
pod płotem spać, na wiarę żyć,
na dworcu piwo z tobą pić -
polska miłość.

Tylko czemu, gdy jest właśnie taka,
to w piosenkach swych wciąż musi płakać?
A gdy patrzą - źle gra wielką damę,
a gdy mówi o sobie, to kłamie?

Czemu twierdzi, że ciągle ma czas,
sprawdza raz, drugi raz, trzeci raz?
Co by prawdę jej mówić szkodziło?
Ech, ta miłość, polska miłość.

Wojciech Młynarski
Reposted fromcudoku cudoku

March 16 2017

Bynajmniej

Trudno nie wspomnieć w opowiadaniu
choćby najbardziej pobieżnym,
że się spotkali pan ten i pani
w pociągu dalekobieżnym.
Ona - na pozór - duży intelekt,
on - może trochę mniej.
Ona z tych, co to pragną zbyt wiele,
on szeptał jej:

Za kim to, choć go przedtem nie znałem
przez tłoczny peron się przepychałem?
Za panią, bynajmniej za panią...
Przez kogo płonę i zbaczam z trasy,
czyniąc dopłatę do pierwszej klasy?
Przez panią, bynajmniej przez panią!

Byłem jak wagon na ślepym torze,
pani zaś cichą stać mi się może
przystanią, bynajmniej przystanią.
Mówię jak czuję, mówię jak muszę,
gdzie pani każe - tam z chęcią ruszę
za panią, bynajmniej za panią!

Ta pani tego pana niszczyła
przez cztery stacje co najmniej.
Zwłaszcza złośliwie zaś wyszydziła
użycie słowa "bynajmniej".
A on - on w końcu nie był zbyt tępy,
cokolwiek przygasł - to fakt,
ale ogromne zrobił postępy,
mówiąc jej tak:

Człowiek czasami serce otworzy,
Kto go zrozumie? Kto mu pomoże?
Nie pani, bynajmniej nie pani...
I kto nie patrząc na tę zdania składnię
dojrzy, co człowiek ma w sercu na dnie?
Nie pani, bynajmniej nie pani...

U pani, proszę pani, w życiu wszystko jest proste:
myśli są trzeźwe, słowa są ostre
i ranią, cholernie mnie ranią!
I wiem, że jeśli szczęście dogonię,
w cichej przystani się kiedyś schronię,
to nie z panią, bynajmniej nie z panią...

Trudno nie wspomnieć w opowiadaniu,
które jest prawie skończone,
że gdy rozstali się ten pan z panią,
szedłem za nimi peronem.
I wtedy tego, co się zatliło
i uleciało gdzieś w dal,
przez małą chwilę mi się zrobiło
bynajmniej żal...

Wojciech Młynarski
Reposted fromcudoku cudoku

March 14 2017

Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.

Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło

— Leopold Staff "Deszcz jesienny"
Reposted fromtrissxx3 trissxx3
1540 bce3 500
Reposted fromschwarzerwolf schwarzerwolf
5805 69c6 500
Reposted fromiamLOLA iamLOLA

March 12 2017

Nie skreślaj mnie
ze spisu pilnych marzeń,
nie spychaj w cień,
pod stos wyblakłych gazet.

Nie skreślaj mnie
na liście do zachwytu,
nie zmieniaj w biel
szarości wspólnych świtów.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

Nie skreślaj mnie
w podpisach tatuaży,
nie wmawiaj, że
nasz sen się nie przydarzył.

Nie skreślaj mnie
z albumu słodkich wzruszeń,
nie spalaj zdjęć
i wyznań nie retuszuj.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

Nie skreślaj mnie,
ja nie dam się zapomnieć,
czy chcesz, czy nie,
twe myśli wrócą do mnie.

Nie skreślaj mnie,
pojawię się na nowo
i skreślę cię,
by zniknąć razem z tobą.

Nie skreślaj mnie.
Podkreślaj mnie.

— Sławomir Wolski "Nie skreślaj mnie"
Reposted fromSmerfMaruda SmerfMaruda

March 09 2017

3390 ee56 500
Reposted fromschwarzerwolf schwarzerwolf
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl